Kojot i Pory Roku: Legenda o Słońcach i Księżycach

Po powrocie Kojota zza oceanu, przez rok mieszkał z żoną w kraju Jozuego i zbudował tam dla siebie łaźnię parową.

Miał w zwyczaju często opuszczać żonę w celu polowania i łowienia ryb. Nieco w górę rzeki miał dom do suszenia łososi. Pewnego dnia poszedł do suszarni i został tam miesiąc. Potem wrócił do żony, przywożąc wszystkie suszone łososie w canoe.

Po powrocie wyszedł na plażę podczas odpływu, gdzie znalazł mnóstwo węgorzy z czerwonymi grzbietami. Zdziwiło go to i doszedł do wniosku, że musiała nadejść wiosna. Wydawało mu się, że przegapił wiele miesięcy. Nie mógł tego zrozumieć, więc postanowił udać się w górę rzeki na prerię i stamtąd obejrzeć okolicę. Przybywszy na to miejsce, zobaczył, że wszystkie kwiaty są suche. To przekonało go, że przegapił wszystkie miesiące zimowe. Wrócił więc i powiedział do żony: 'Żono moja, wszystko w górę rzeki jest suche. Wkrótce będzie środek lata'. Ale kobieta zaśmiała się z niego. Wtedy Kojot kazał jej wrzucić wszystkie stare łososie do rzeki, ponieważ nie chciał mieszać starych łososi ze świeżymi węgorzami. Kobieta nie chciała tego zrobić i długo się o to kłócili. Podejrzewała, że ktoś zrobił jej mężowi psikusa, więc postanowiła ukryć całe jedzenie, jakie znalazła i schować je. Nie wierzyła, że nadchodzi jesień. Kojot pomyślał, że jego żona wyrzuciła wszystkie stare łososie, jak jej kazał, i wyszedł zbierać świeże węgorze.

Ale nie zobaczył ani jednego węgorza. Pomyślał: „No cóż, węgorze przypłyną dzisiaj wieczorem”. Wrócił do żony i opowiedział jej o swoim niepowodzeniu.

Ona nie zwracała na niego uwagi, tylko jadła łososia, którego sobie zachowała. W nocy Kojot wyszedł ponownie. Łowił całą noc, ale nie złowił ani jednego węgorza. Rano był bardzo głodny, więc poszedł na plażę w nadziei, że znajdzie coś do jedzenia. Znowu się rozczarował. Nic nie napłynęło na brzeg. Wieczorem poszedł znowu na ryby. Był już bardzo głodny i podejrzewał, że albo Słońce, albo Księżyc go oszukały. Przez prawie miesiąc nie miał nic do jedzenia. Był tak słaby, że ledwo mógł chodzić. A przez cały ten czas jego żona jadła mięso, które ukryła przed nim.

Pewnego dnia Kojot zwołał wszystkie zwierzęta i ptaki, powiedział im, jak Słońce go oszukało, i poprosił ich o pomoc w zabiciu Słońca. Kojot otrzymał jedzenie, które sprawiło, że poczuł się silniejszy. Następnie wyruszyli na poszukiwanie miejsca, z którego zwykle wychodzi Słońce. Zbudowali tam fort, pokryli go czubkami i zrobili mały otwór, przez który mogli obserwować Słońce. Kojot zrobił również nóż i był gotów złapać Słońce, gdy tylko się pojawi i je zabić. Obserwował. Pod koniec dnia Słońce pojawiło się daleko. Więc Kojot powiedział swoim towarzyszom, żeby dobrze odpoczęli tego dnia, po czym pójdą do miejsca, z którego wyłoniło się Słońce. Ruszyli ponownie. Kojot przemówił do ziemi, a odległość się skróciła. Wkrótce dotarli do nowego miejsca i przygotowali się. Znowu wyszło Słońce, ale było tak daleko, że Kojot ledwo je widział. Znowu powiedział swoim przyjaciołom, żeby odpoczęli.

Wieczorem wyruszyli jeszcze raz. Znowu Kojot skrócił odległość samym życzeniem. Dotarli do nowego miejsca, ale Słońce było nadal daleko. To samo zdarzyło się dwadzieścia razy. W końcu dotarli do wysokiej góry, której Słońce ledwo mogło sięgnąć. Wtedy Kojot się ucieszył i powiedział: „Teraz na pewno go złapiemy”. Następnej nocy poszli więc w nowe miejsce. Kojot skrócił odległość jak poprzednio. Sporo jego towarzyszy było już wyczerpanych głodem i zmęczeniem i odpadło. Nowe miejsce, do którego dotarli, miało wysokie góry po obu stronach. Zbudowali między nimi wysoki mur i byli pewni, że złapią Słońce w tym miejscu. W nocy się przygotowali. Zaczął pojawiać się dzień, a Kojot ostrzegł swoich przyjaciół, aby wystrzegali się wszelkich sztuczek, które Słońce może im spłatać. „Może wyjść z ziemi z zamkniętymi oczami” - powiedział - „żebyście go nie widzieli, dopóki nie otworzy oczu na szczycie góry, a wtedy będzie poza zasięgiem”. W końcu Słońce pojawiło się u podnóża zbocza po drugiej stronie góry. Wyglądał bardzo duży i był dość daleko.

Więc Kojot powiedział swoim przyjaciołom, żeby odpoczęli tego dnia. Był pewien, że złapią Słońce w nocy. Po zachodzie słońca wyruszyli i dotarli do dużego zbiornika wodnego. Kojot odbył naradę ze swoimi ludźmi i poprosił ich o znalezienie miejsca do przeprawy przez ocean. Połowę wysłał na północ, a drugą połowę na południe. Myślał, że Słońce może mieć swój dom w wodzie. Wkrótce zobaczyli mnóstwo trzcin. Przyjaciele Kojota zniechęcili się i chcieli wrócić do domu, ale on ich zachęcał, mówiąc, że już tam był. Byli bardzo zmęczeni i głodni. Więc Kojot poradził im, żeby zjedli trochę korzeni. Utrzymywały ich przy życiu, a od tego czasu ludzie nauczyli się używać korzeni jako lekarstwa. Z brzegu zobaczyli dużą mgłę po drugiej stronie oceanu, która zniknęła, gdy tylko wyszło Słońce. Wtedy byli pewni, że są blisko chaty Słońca. W południe Słońce wzeszło wysoko nad nimi; wciąż był bardzo daleko. Nie wiedzieli, jak przepłynąć ocean. Więc Kojot wezwał ludzi wody, aby mu pomogli. Wołał dziesięć razy, ale nikt nie przyszedł. Wtedy prawie stracił odwagę. On i jego towarzysze byli prawie głodni na śmierć.

W końcu Kojot powiedział do jednego ze swoich towarzyszy: „Uderz mnie dwa razy w głowę! Coś się może wydarzyć”. Jego towarzysz odmówił, obawiając się, że może go zabić. Kojot nalegał i powiedział swoim przyjaciołom, że jeśli straci przytomność, powinni go zostawić, aż ktoś przyjdzie, a wtedy powinni go popchnąć. Więc Kojot usiadł, zamknął oczy, a jego towarzysz uderzył go kijem z boku głowy. Rozległ się trzask. Kojot został uderzony dwa razy, zanim upadł na ziemię bez życia. Wtedy ludzie zaczęli się zastanawiać, jak wrócą do domu bez Kojota; zabrał ich tak daleko od domu. Nadeszła noc i usłyszeli Najpierw dźwięk myszy piszczących wokół nich w kręgu. Nie obudzili Kojota.

Trzy razy myszy okrążyły ich, zanim ludzie pomyśleli o obudzeniu Kojota. Najpierw wołali go po imieniu, potem nim potrząsali. W końcu Kojot przeciągnął się i powiedział: „Och, jestem śpiący!” Jego przyjaciele krzyknęli do niego: „Ktoś przyszedł!” Wtedy Kojot otworzył oczy, ścisnął głowę ze wszystkich stron i znów mu się poprawiło. Wkrótce myszy zaczęły piszczeć, a Kojot zawołał do nich: „Moi wnukowie, przyjdźcie do mnie!” Wtedy pojawiły się dwie myszy. Nie miały ogonów; ich uszy były małe; a ich włosy były bardzo krótkie. Kojot powiedział im, że jest ich wujkiem i że ich ojciec jest jego wielkim przyjacielem. Myszy słuchały w milczeniu. Wtedy Kojot poprosił ich, żeby mu powiedzieli, gdzie jest dom Słońca.

Większa mysz powiedziała: „Jeśli dasz nam to, czego chcemy, powiemy ci, gdzie znajduje się dom Słońca”. „Czego chcecie?” – zapytał Kojot, „muszelki dentalia?”. Mysz potrząsnęła głową. Kojot zaoferował im wszelkiego rodzaju kosztowności, ale myszy ich nie chciały. Noc mijała szybko, a Kojot się spieszył, więc wziął sieć na łososie i zrobił z niej dwa ogony. Jednej myszy dał długi ogon, a druga otrzymała krótki ogon. Dał im również uszy i włosy różnych kolorów. W końcu zapytał ich, czy są zadowoleni, a Myszy odpowiedziały: „Tak”. Wtedy Kojot wziął trochę tłuszczu, posmarował im nim nosy i powiedział im, że odtąd będą czuć zapach tłuszczu, nawet z dużej odległości; i to jest powód, dla którego wszystkie myszy lubią dziś tłuszcz i dlaczego wpadają do sieci na łososie i rozrywają je, gdy są powieszone. Robią to, ponieważ ich ogony były zrobione z sieci na łososie.

Następnie Kojot zapytał myszy: 'Jak przekraczacie ocean?' Myszy powiedziały mu, że mają szlak pod wodą. Zapytał także o dom Słońca i Księżyca i dowiedział się, że jest sto Słońc i Księżyców i że Słońca i Księżyce to ci sami ludzie.

Jedna osoba pojawiała się jako Słońce jednego dnia. Po jego powrocie inny mężczyzna wychodził jako Księżyc. Potem wracał i szedł spać, a kolejna osoba wychodziła jako Słońce... i tak dalej.

Kojot chciał wiedzieć, czy są tam jakieś łaźnie potne. 'Tylko jedna', powiedziały myszy, 'i jest bardzo gorąca'.

Powiedziały mu także, że kiedy Słońce chce wejść do łaźni potnej, najpierw wsuwa do niej stopę, a potem szybko wyskakuje. Potem wchodzi ponownie i wyskakuje. Robi to pięć razy, zanim na dobre pozostanie w łaźni potnej. 'Wtedy', powiedziały myszy, 'możesz go złapać'. Kojot dowiedział się także, że kraj Księżyca jest suchy, nie ma wody i że zawsze jest tam gorąco i jasno. Zapytał także Myszy: 'Które Słońce oszukało mnie zeszłej jesieni?' Myszy odpowiedziały: 'Było ich dwóch. Nazywają się Wietrzny Księżyc i Złe Słońce. Są bardzo źli i robią wszelkiego rodzaju kłopoty. Pozostałe są dobre'. Kojot chciał wiedzieć, jak duże są. 'Bardzo duże', powiedziały myszy, 'i bardzo niebezpieczne'. Następnie Kojot powiedział myszom, że on i jego towarzysze odpoczną cały dzień i zaatakują Słońca i Księżyce następnej nocy. Poprosił myszy, aby wróciły do domu i przegryzły wszystkie cięciwy łuków w domach Słońc i Księżyców. W końcu zapytał ich: 'Czy powiedzieliście, że te domy są pod wodą?' 'Nie!' odpowiedziały myszy, 'one są na lądzie'. Kojot podejrzewał myszy o kłamstwo, ale postanowił zaryzykować. Następnie zapytał: 'Jak daleko stąd?' 'Bardzo daleko!' Myszy były gotowe do wyjścia w południe. Kojot chciał wiedzieć, jak długo Słońca przebywają w łaźni potnej i czy mają jakieś psy. 'Nie ma psów', powiedziały Myszy.

Następnie kontynuowały: 'Żadne ze Słońc nie oddaje moczu zbyt dużo, z wyjątkiem tych dwóch, o których wspomnieliśmy wcześniej. Ci dwaj często wychodzą z domu i oddają mocz przez długi czas. Ilekroć to robią, bardzo mocno pada deszcz i szaleje burza. Uważaj na nich dwóch, bo to oni zrobili ci ten kawał'. Tuż przed odejściem myszy zgodziły się ostrzec Kojota o wszelkim czyhającym niebezpieczeństwie, piszcząc. Otworzyły drzwi i zniknęły.

Kojot zwołał swój lud i zorganizował radę. Zdecydowano, że Słońca i Księżyce zostaną zjedzone, gdy tylko zostaną zabite, ponieważ w tamtym kraju nie było miejsca na ich pochówek. Następnie rozkazał oceanowi stać się małym i suchym i wyruszył ze swoim ludem. Wkrótce światło zaczęło się stawać bardzo jasne; zbliżali się do domu Słońc i Księżyców. Piasek był niezwykle gorący. Doszli do szałasu potu. Kojot ukrył swoich towarzyszy w nim, a sam uklęknął w środku blisko drzwi, gdzie mógł złapać każdego, kto wszedł, zabić go i rzucić swoim przyjaciołom. Wkrótce usłyszał piszczenie myszy i wyszeptał: „Moje dzieci, jestem tutaj!”. Myszy powiedziały mu, że wszystkie Słońca i Księżyce są w domu, więc Kojot spowodował, że nad miejscem rozprzestrzeniła się gęsta mgła. Myszy powiedziały: „Ludzie zobaczyli nasze nowe ogony i futra i zastanawiali się, co to znaczy. Są zaskoczeni i podejrzewają, że to Kojot to zrobił i ich obserwuje. Zjedliśmy wszystkie łuki i cięciwy w domach”. Kojot był zadowolony.

Następnie jedna mysz wróciła do domu, a druga pozostała na zewnątrz, aby ostrzegać. Wkrótce wszystko ucichło. Po chwili Kojot usłyszał powolne, ciężkie kroki zbliżającego się Słońca i zobaczył jasne światło, któremu towarzyszył słaby syk. Następnie stopa została włożona do szałasu potu i szybko wycofana. Cztery razy ten proces się powtórzył. Za piątym razem Słońce włożyło całe ciało, po czym Kojot je zabił, rzucił swoim ludziom, którzy zjedli je od razu. I od tego czasu ptaki i Kojot mają zwyczaj jedzenia martwych zwłok.

W ten sposób zabił pięćdziesiąt osób, pozostawiając pięćdziesiąt Słońc, aby świeciły co tydzień roku. Po zabiciu pierwszych dwudziestu pięciu ludzi Kojota najedli się do syta i nie mogli już jeść.

W rezultacie miejsce zaczęło cuchnąć krwią, a pozostałe Słońca stały się podejrzliwe. W końcu Wietrzny Księżyc wyruszył do łaźni parowej. Zbliżył się, powodując wielki hałas i wiatr. Kojot zadrżał z podekscytowania.

Wietrzny Księżyc długo oddawał mocz. Gdy zbliżał się do łaźni parowej, zastanawiał się, dlaczego w środku jest ciemno. Włożył stopę, a następnie szybko ją wycofał. Kojot zaczął się wahać; pomyślał, że być może zabił już wystarczająco dużo Słońc i Księżyców. W końcu Wietrzny Księżyc wszedł do środka.

Kojot dźgnął go, ale tylko zadrapał mu zad. Ranny Słońce wbiegł do domu i wszczął alarm. Kojot szybko zebrał swoich ludzi i kazał im się rozejść. Następnie wytworzył gęstą mgłę, aby nie można go było zobaczyć.

Księżyce obudziły się i chwyciły za łuki i strzały, ale wszystkie były przegryzione. W ten sposób Kojot i jego przyjaciele uciekli. Myszy również wróciły do domu ich śladem. Spotkali się w swoim pierwszym miejscu spotkań, a Kojot zatańczył taniec śmierci. Od tego czasu ludzie zawsze tańczyli taniec morderstwa. Ranny Księżyc miał bardzo złą noc; był całkiem chory.

W południe Kojot spojrzał w niebo i powiedział: 'Słońca, jeśli jeszcze kiedyś mnie oszukacie, wrócę i was wszystkich zabiję!' Słońca nie odpowiedziały. Następnie Kojot ustalił długość roku i podzielił go na dwanaście okresów. Słońca nigdy nie odważyły się mu sprzeciwić.