Wiele osób mieszkało w okolicy, ale nie mieli ognia. Mieli tylko nagrzany kamień. Ludzie nieustannie polowali na króliki, więc Kojot znajdował się na skraju linii myśliwych. Zobaczył popioły ognia dochodzące skądś i opadające na ziemię. Krzyknął do innych, a oni przyszli, gromadząc się w kręgu, aby obserwować. Podczas obserwacji powiedzieli: „Ktoś wzniesie się w powietrze i dowie się, skąd to pochodzi”.
Orzeł powiedział: „Pozwólcie, że spróbuję najpierw, czy potrafię wznieść się wystarczająco wysoko, żeby zobaczyć”. Wzniósł się i zniknął z oczu, ale wrócił, nic nie zobaczywszy. Później wyruszył Krogulec, ale nie zniknął z oczu. Dzięcioł również nie zaszedł zbyt daleko; byli w stanie go zobaczyć. Wszystkie ptaki próbowały, ale żadnemu nie udało się zajść wystarczająco daleko. Została tylko Ryba.
Powiedzieli: „Nie masz skrzydeł, jak zamierzasz się wznieść?”. „Pozwólcie, że spróbuję dla zabawy, czy potrafię latać, czy nie”.
Zaczął się wznosić. Zniknął z oczu, a kiedy wrócił, powiedział: „Niedaleko stąd są płomienie ognia, w pobliżu ośnieżonego szczytu góry”.
Kojot powiedział: „Chodźmy po niego; to niedaleko”. Wszyscy ruszyli. Kojot prowadził, a Dzięcioł, Krogulec, Sóka Błękitna, Kukawka, Zając i inni podążali za nim. Udali się w miejsce, gdzie widziano ogień, i przygotowali świdry ogniowe, aby oszukać właścicieli ognia i uniemożliwić im odgadnięcie, czego szukają ich goście.
Kiedy przybyli, Kojot wygłosił mowę: 'Przyszliśmy tylko dla zabawy, aby z wami pograć i hazardować'. Gospodarze dali wszystkim zwierzętom taki rodzaj pożywienia, do jakiego były przyzwyczajone, każdemu ptakowi inny rodzaj nasion, a sójce czubatej dobre, twarde orzeszki piniowe. Kojotowi dali jagody cedru. Po posiłku zaczęli grać. Usypali trzy kupki ziemi i ukryli coś w jednej z nich. Jeśli zgadujący trafił kamieniem we właściwą kupkę, wygrywał grę. Grano całą noc. Gospodarze powiedzieli: 'Ci ludzie nie przyszli hazardować, przyszli ukraść nasz ogień'. Kojot odpowiedział: 'Nie, sami mamy ogień' i pokazał im swoje świdry ogniowe. Nad ranem Kojot miał przywiązane do włosów włókno cedrowe, które wystawało. Kiedy je przywiązywał, wszyscy patrzyli, jak krąży w kółko. 'Wiemy, po co przyszli', powiedzieli. O świcie Kojot pochylił się nad ogniem, wtedy włókno zajęło się ogniem, a on odskoczył przez tłum i uciekł, a za nim jego ludzie. Niedługo potem sójka czubata została złapana i zabita przez ścigających. Jeden po drugim niósł ogień. Kiedy dotarli do rzeki Kolorado, wszyscy pozostali byli zmęczeni, a Drozdówka powiedziała: 'Pozwólcie mi nieść ogień'. Położył go po obu stronach swojej głowy.
Następnie porobił ślady stopami w różnych kierunkach, aby nie mogli zobaczyć, w jakim kierunku poszedł, i usypał dużo piasku. Ścigający tropili go, niektórzy do tyłu, inni do przodu, i nie wiedzieli, w którą stronę iść. Przybył do kraju Shivwits. Tropili go. Zbudował duże ognisko na szczycie góry. Spoglądając w górę, ścigający zobaczyli duże ognisko. Wtedy wrócili.
Wieczorem lud Kojota zobaczył chmury. Zanosiło się na deszcz. Kojot zebrał dużo drewna. Jego lud wszedł do jaskini, aby się schronić. Po zmroku zaczęło padać. Rozpalili duże ognisko, ale woda je zgasiła. Zachowali jeden węgielek i rano kazali Zającowi go pilnować. Zabrał go do deszczu. Kojot powiedział mu, żeby go nie zgasił, bo go zastrzeli. Ale Zając trzymał go pod ogonem i uratował. Deszcz ustał, wtedy Zając przyniósł węgiel z powrotem i wciąż się tlił. Wszystko było jednak mokre i nie mogli znaleźć żadnej hubki. Szczur powiedział: 'Mam suche gniazdo, żeby rozpalić ogień'.
Dał im je i rozpalili duże ognisko. Kojot powiedział do swoich zwolenników: 'Dajmy ciepło i ogień wszystkim drzewom i krzewom oraz wszystkim skałom'. Więc dał ogień każdemu z nich, aby odtąd płonęli. Potem wysuszył łuk i strzały i zawołał Szczura, naśladując jego odgłos. Kiedy Szczur przyszedł, Kojot go zastrzelił i upiekł w ogniu. Potem zabił Zająca, oskórował go i zrobił z jego skóry koc. Zabił prawie wszystkich